Wycieczka klas III Kotlina Kłodzka-Praga

Był to piękny poranek, poranek jakiego większości z siedzących w autobusie gimnazjalistów jeszcze nigdy nie widziała. Nie widziała, bo zazwyczaj o tej porze byli  oni jeszcze w fazie błogiego snu.  Ten dzień jednak różnił się od innych tym, że rozpoczynał czterodniową  wycieczkę klas trzecich. Dlatego też 23 maja 2017 o godz. 5.00 spod szkoły w Górze Kalwarii odjechali oni w długą, przepełnioną gwarem rozmów i śpiewów drogę.

Po siedmiogodzinnej podróży oszalali już ze zbyt długiego zamknięcia turyści dotarli do celu, a była nim twierdza w Kłodzku. Nacieszywszy się chwilą do rozprostowania nóg czy zrobienia selfie, nieustraszeni  ruszyli pod opieką pani przewodnik w gąszcz ciemnych i ciasnych korytarzy minerskich. Dziewczęce, no może nie tylko dziewczęce, piski niosły się echem pośród ciemności i cichły tylko czasami by posłuchać co niezwykłego na temat tej części fortyfikacji ma do powiedzenia przewodniczka. Po tej iście emocjonującej części zwiedzania przyszła pora na coś bardziej standardowego- oglądanie wystaw. Przysłuchując się pani przewodnik można było odrobinę bliżej poznać samą  twierdzę od strony technicznej, ale i życie walczących tu niegdyś żołnierzy armii pruskiej.1w3w

Po jakże wyczerpującym zwiedzaniu fortyfikacji w Kłodzku uczniowie pod opieką nauczycielek i pani pilot udali się do Kaplicy Czaszek po drodze wstępując jeszcze  do kościoła pw. Matki Bożej Różańcowej w Kłodzku. Dotarłszy do Kaplicy pierwszym co wycieczkowicze ujrzeli, była niezmiernie długa kolejka. Wobec tego czekali, i czekali, i czekali. A czekać było warto. Wnętrze kaplicy już od pierwszej chwili wywarło na młodzieży ogromne wrażenie. Niestety jednak dane im było spędzić w tym napawającym odrobiną lęku i grozy miejscu jedynie krótką chwilę.  Zaraz potem ruszyli oni do punktu o którym marzył już każdy ze zmęczonych (a to dopiero pierwszy dzień!) podróżników- do ośrodka ,,Limba”.  Zakwaterowani, szczęśliwi bardziej lub mniej, poszli zjeść kolację, udali się do sklepu i… PADLI NA ŁÓŻKA?! Nic z tych rzeczy. To gimnazjaliści, najwięcej sił i ochoty na harce nabierają po przekroczeniu magicznej bariery czasowej jaką jest cisza nocna. W tym miejscu należy podziękować Paniom: Wioletcie Obstawskiej, Edycie Jeleń, Iwonie Karpacz oraz Joannie Pawelec- Błeszyńskiej za wyrozumiałość, ale i wytrwałość z jaką przez kolejne trzy noce dążyły do tego by każdy uczeń dostarczył swojemu organizmowi dostateczną ilość snu!

Wyspani, najedzeni, zapakowali suchy prowiant do plecaków i już następnego poranka wyruszyli na podbój Pragi! Podróż, znów niekrótka, upłynęła w przyjemnej atmosferze podziwiania niczym się nieróżniących od tych, które możemy oglądać w kraju widoków. Pani pilot zafundowała uczniom jeszcze szybki kurs języka czeskiego, a raczej zapoznała ich z co śmieszniejszymi zwrotami, niejednokrotnie powodując tym samym salwę śmiechu, od której aż drżał autokar. W Pradze zobaczyli: monumentalną katedrę Wita, Wacława i Wojciecha, której widok zaparł dech w piersiach, most Karola, Małą Stranę, plac Wacława, dzielnicę żydowską i Hradczany. Nasłuchawszy się o historii, napatrzywszy się na oszałamiające budowle mieli chwilę dla siebie. Po przeliczeniu wszystkich uczestników co najmniej trzykrotnie stwierdzono, że tak! Jesteśmy w komplecie. Wsiedli do autokaru i ruszyli do Duszników na kolację i… spoczynek? Skądże znowu, nastroje były nawet lepsze niż dnia poprzedniego!

2w  4w Razem z nadejściem czwartku, nadeszła nowa energia dla młodzieży. Rozochoceni perspektywą zdobywania szczytów ledwo co wytrzymali w skupieniu zwiedzanie Muzeum Papiernictwa. Górskie wędrówki przepełnione były westchnieniami zachwytu nad otaczającym krajobrazem. Mimo że pogoda nie rozpieściła ich jak w dniach poprzednich piechurzy się nie zniechęcili i dotarli do najwyższego punktu Gór Stołowych- Szczelińca Wielkiego. To jednak nie jedyne osiągnięcia grupy tego dnia. Poszli oni o krok dalej i połączyli wysiłek fizyczny z wysiłkiem umysłowym. Wysłuchali opowieści przewodniczki, które nieco przybliżyły im losy  legendarnego Liczyrzepy. Miłośnicy udali się zjeść oscypka i grupa (przeliczona i zorganizowana!) wróciła zjeść kolację.

                Zbliżamy się już do smutnego momentu wycieczki- jej końca. Jednak zanim to zastąpi wspomnijmy jeszcze jak młodzież pod okiem nauczycielek i bardzo sympatycznego przewodnika, odbyła spacer po Wrocławiu. Zobaczyli budynki uniwersyteckie, Ostrów Tumski i przepiękne gotyckie Kościoły. Nie możemy też zapomnieć o najmniejszym, a najbardziej urokliwym co podbiło ich serca- krasnoludkach! Więźniowe, profesor Miodek czy smakosze lodów, wszystkie maleńkie i obfotografowane przez turystów.  Odrobinę spóźnieni, ale nastawieni pozytywnie udali się do wrocławskiego zoo i afrykanarium. Spacerowali, podziwiali, a kiedy już wszystkie stworzenia zostały dokładnie obejrzane… wrócili do domu. Może nie tak od razu, w  końcu trzeba było odbyć tę sześciogodzinną podróż.  I dotarli z powrotem do Góry Kalwarii, odebrani przez rodziców udali się odespać, i nauczyciele, i uczniowie.


ul. Ks. Sajny 16

05-530 Góra Kalwaria

Tel.: (022) 727 12 29
Fax: (022) 727 12 64
Adres e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Loga projektów